.
Strona główna | Technika i technologieKlasyczne błędy przy wykonywaniu dachów płaskich

Klasyczne błędy przy wykonywaniu dachów płaskich

Na dachach płaskich notorycznie popełnianych jest kilka tych samych błędów. Można je wręcz nazwać klasycznymi. Powtarzają się one na wielu dachach, tak jakby były one wykonywane przez tego samego dekarza, który nie jest w stanie zrozumieć swoich błędów.

Stojące kałuże, nieprawidłowa lokalizacja odpływu

Klasyczne błędy spotykane na dachach płaskich to:
  • Woda stojąca na dachu z powodu niewystarczającego spadku i nieodpowiedniego rozmieszczenia odpływów (przeważnie są one lokalizowane w miejscach położonych najwyżej). Skutkiem tego są mikropęknięcia papy, odspajające się warstwy bitumiczne i w końcu odsłonięta osnowa w obrębie kałuż, rysy na krawędzi zalegających zanieczyszczeń czy kałuż.
  • Niewystarczające połączenie warstw hydroizolacji, przeważnie warstw papy, powstawanie pęcherzy, których powiększanie się prowadzi do jeszcze większych nieszczelności. Przyczyny powstawania pęcherzy mogą być wielorakie, często przyczyny te występują jednocześnie. Może to być zamknięta w izolacji woda, układanie zawilgoconych pap czy nieprawidłowo przechowywanego na budowie zamoczonego ocieplenia. Oznaką nieprawidłowego zgrzania szwu jest brak wypływki, brak ścięcia w narożniku, pozostały w szwie papier czy niestopiona folia oddzielająca i in.
  • Fałdy na łączących odcinkach hydroizolacji, ukośne pofałdowania na krawędziach dachu, wychodzące z narożnika to oznaka nieodpowiedniego zabezpieczenia warstw dachu.
  • Ześlizgująca się papa na połączeniach i zakończeniach, zwykle po stronie południowej. Powód: niewystarczająca odporność papy na wysoką temperaturę.
  • To właśnie na te i na inne błędy natykam się podczas wizji lokalnych na dachach płaskich. Ustalenie ich dokładnych przyczyn czy wręcz zakresu już zaistniałych szkód, zbadanie powodów i skutków fizyczno-budowlanych, sprawdzenie, czy poziom wilgoci w dachu nie jest groźny dla jego funkcjonowania wymagają wykonania kontrolnych odkrywek. Przy ocenie stopnia zawilgocenia warstw dachu trzeba zdecydować, czy i w jakim zakresie leżące warstwy nadają się do naprawy czy też po prostu tylko do usunięcia.

Niestety „osiągnięcia wykonawcze”, jakie napotykam na niektórych dachach płaskich, wprawiają mnie w przerażenie. Oto kilka przykładów z praktyki.

Przykład 1: stary, ale w znacznym stopniu funkcjonalny
Dom towarowy w jednym z niemieckich miast, wzniesiony w latach 60. ub.w., z dachami płaskimi w różnym położeniu, ze stojącymi na nich wieloma nadbudówkami i urządzeniami, narażonymi na najrozmaitsze oddziaływania. Oddziaływania te częściowo były zależne od lokalizacji dachów, sposobu wykorzystania leżących pod nimi pomieszczeń, wymagających serwisowania urządzeń umieszczonych w i na dachach. Wszystkie te dachy były izolowane papą bitumiczną.


Pęknięcia powierzchniowe powodowane przez wysychającą wodę

Właściciel obiektu zlecił mi przeprowadzenie analizy stanu rzeczywistego i wykonanie czynności kontrolnych, informując mnie przy tym, że poprzedni rzeczoznawca zalecił generalny remont wszystkich dachów. Wniosek taki wysnuł on na podstawie oględzin jednej tylko połaci, w 70% zakrytej posypką żwirową, w dodatku wiedząc, że nie występowały żadne przecieki.

Do takiej samej konkluzji doszedł on po przeprowadzeniu wizji lokalnych na innych połaciach/obiektach będących w posiadaniu tego samego właściciela. Był to wystarczający powód, żeby zasięgnąć porady u innego eksperta. W końcu koszty remontów wyniosłyby miliony euro.


Ujęcie z bliska: brak warstwy bitumicznej, odsłonięta osnowa

Pierwszym moim krokiem było opisanie stanu istniejącego ośmiu płaskich połaci, jakie znajdowały się na obiekcie – przeprowadziłem wzrokową kontrolę zamontowanych elementów, zakończeń i połączeń. Kolejny etap to 14 odkrywek, ich dokumentacja, a następnie zalecenia odnośnie utrzymania, naprawy i wstępny kosztorys niezbędnych robót.

Połać główna miała powierzchnię ok. 2000 m2. Hydroizolacja od niemal 40 lat była w 90% przykryta 5-centrymetrową warstwą żwiru i mimo kałuż widocznych w niektórych miejscach, nie wykazywała istotnych zmian powierzchniowych. Styropianowe ocieplenie również było suche. Problemy występowały natomiast na połączeniach i zakończeniach, a także na tych fragmentach połaci, na których znajdowały się duże kałuże i które nie były chronione posypką oraz nosiły ślady napraw (najwidoczniej papą gorszej jakości).


Niedokładnie zgrzane zakłady

Na dachach pochodzących z tamtego okresu połączenia i zakończenia hydroizolacji z pionowymi elementami były wykonywane nie powszechnie stosowanymi wówczas papami oksydowanymi, lecz z membran z tworzyw sztucznych, które były wprowadzane między warstwy papy. Po 40 latach ekspozycji na oddziaływania pogodowe połączenia membran uległy częściowemu otwarciu.

W połacie leżące niżej, nad oknami wystawowymi dostała się woda, co można było rozpoznać na podstawie przebarwień na ociepleniu.


Błąd wykonawczy: brak klina, niedokładnie zgrzany zakład

Podjęta próba naprawy z zastosowaniem papy termozgrzewalnej o grubości 3 mm była bezskuteczna i bezsensowna. Mimo stojącej na niemal 3/4 powierzchni dachu kałuży, osiągającej miejscami głębokość 10 cm, nie wykonano spadku. Naprężenia powierzchniowe szybko doprowadziły do niemal całkowitego odspojenia się warstw bitumicznych. Najwidoczniej niedostatecznie nasączona bitumem odsłonięta osnowa od razu rzucała się w oczy.


Ześlizgująca się papa – pogorszenie właściwości hydroizolacyjnych

Na innych fragmentach połaci nowa papa została wyprowadzona po starych warstwach na pionową ścianę bezpośrednio z połaci i nie została tam prawidłowo zabezpieczona. Spływająca po attyce woda bez większych przeszkód dostawała się więc pod hydroizolację. Przy odpływie, jak również w obrębie zakładów (ale i na połaci!) nowa papa została dokładnie zgrzana z podłożem. Wpływająca przez nieszczelne zakłady woda rozchodziła się pod warstwami pokrycia i następnie przez zakończenia i połączenia wnikała głębiej w dach lub wydostawała się przy innych częściach budowli. Efekt: szkody spowodowane nieprawidłową naprawą.


Krusząca się papa pozbawiona osłony


W niektórych miejscach wnikanie wody przez otwarte szwy na połączeniu próbowano naprawić w następujący sposób. Przed starą membraną z tworzywa dekarz poustawiał płyty XPS, aż po okładzinę elewacji z blachy trapezowej, a potem położył na płytach raczej cienką papę bitumiczną. Trzeba ją było oczywiście jakoś zamocować, ale zarówno klejenie, jak i zgrzewanie nie udały się i papa zsunęła się. Woda nadal wpływała, jak chciała.


Niedokładnie zamocowane połączenie ze ścianą – za hydroizolację wpływa woda


Na jeszcze innej części, tym razem z posypką żwirową, natknąłem się na wyrośniętą już brzózkę, z licznymi gałązkami i zdrowymi liśćmi. Nieopodal zostały ślady po innym drzewku, które ścięto. W górę pewnie już ono nie odrośnie, ale korzenie nadal będą wrastać w hydroizolację….

W moim sprawozdaniu zasugerowałem właścicielowi obiektu zbadanie możliwości żądania regresu od wykonawcy z tytułu nieudanej naprawy, ponieważ zastosowanie wspomnianych rozwiązań przyczyniło się do wzrostu kosztów ponownej naprawy.


Stałe zawilgocenie sprzyja pojawianiu się spontanicznej roślinności

W odróżnieniu od kolegi, który zalecał całkowite usunięcie wszystkich warstw dachu, po wielu badaniach uznałem, że istniejący dach można w znacznej części zachować. Naprawy/przeróbki wymagają jedynie zakończenia i połączenia oraz gdzieniegdzie hydroizolacja połaci. W ten sposób dach będzie pełnił swe funkcje przez co najmniej kolejne 10 lat.

Przykład 2: nowy, ale nie do końca funkcjonalny
Niespełna pół roku po zakupie połówki bliźniaka nowi właściciele domu zaczęli się skarżyć na przecieki w ich designersko wyposażonej kuchni.


Dach płaski domu jednorodzinnego z różnymi urządzeniami technicznymi. Zarówno dom, jak i dach są nowe, ale…

Podobnie jak na wielu innych budynkach, na liczącym ok. 200 m2, pokrytym papą bitumiczną płaskim dachu znajdują się liczne urządzenia: instalacja solarna, antena satelitarna, poza tym przez dach przechodzą wywietrzniki, kable i przewody. Dla doświadczonego dekarza nie jest to zaskakujący widok czy problem, którego nie da się rozwiązać – to raczej normalny współczesny dach płaski. Ogniomury wokół połaci, odwodnienie przez attyki, pokrycie, dwa elementy wentylacyjne, przez które przechodzą kable. Trudniejsze zadania stawiano przede mną, gdy jeszcze pracowałem jako dekarz, że nie wspomnę o moich doświadczeniach jako rzeczoznawca.


Papy układane na krzyż; uwaga – pojawią się naprężenia

Mimo to z krawędzi dachu i z wywietrzników wciąż przeciekała woda, która przez strop dostawała się do samej kuchni. Właścicieli zatrudnili mnie do wykrycia przyczyn tych przecieków.

Abym mógł rozpoznać szkody, zaznajomić się z panującymi warunkami, umówiłem się na spotkanie z panią architekt (będącą jednocześnie deweloperem i właściwie architektem wnętrz) oraz z dekarzem wykonującym naprawę. Firma dekarska budująca dach, po kilku próbach usunięcia błędów, znalazła się w stanie upadłości. Dach z pewnością wykazywał nieprawidłowości. Oto te wykryte po pierwszych oględzinach:
  • odpływy poprowadzone poziomo przez attyki są wykonane z blachy cynkowej; jako że zostały one wykonane samodzielnie przez dekarza, nie wiadomo, jaka jest ich pojemność odwadniająca. Poza tym zostały zlokalizowane za wysoko,
  • z pap bitumicznych woda wypłukuje kwaśne i zasiarczone cząsteczki, które szybko doprowadzą do korozji odpływów,
  • papy układano na krzyż. W wielu miejscach brakowało wypływki. Układanie pap na osnowie poliestrowej na krzyż powoduje występowanie naprężeń w kierunku wzdłużnym, jak i poprzecznym. Jeśli papę układa się tylko w jednym kierunku, to i naprężenia działają tylko wzdłuż. Gdy papa układana jest krzyżowo, to siły działają wzdłuż i w poprzek i jeszcze wzmacniają wspomniane naprężenia na powierzchni,
  • stojąca woda – także sprzyja naprężeniom powierzchniowym papy, a dodatkowo woda działa jak paroizolacja i nie pozwala na odparowanie z dachu znajdującej się w nim wody/kondensatu,
  • przez warstwy dachu przechodzą nieocieplone kanały wentylacyjne, przez które przepuszczono kable. Zbiera się w nich kondensat wodny,
  • paroizolacja nie została szczelnie przymocowana do odpływów przechodzących przez attyki,
  • attyka jest nakryta blachą mocowaną wkrętami do podłoża i oczywiście przebijającymi hydroizolację.
To tylko kilka błędów, tych najbardziej jaskrawych. Ale i tak wprawiły mnie one w zdumienie, że dach w ogóle funkcjonował i że już od pierwszego dnia woda nie ciekła przez strop.


Główny odpływ wody z dachu

W mojej 39-letniej pracy wokół dachów i na dachach niejednokrotnie potwierdzało się, że jeśli dany dach wykazuje takie błędy wykonawcze popełnione na powierzchni, to wewnątrz nie jest wcale lepiej. Ciekawy byłem więc rezultatów odkrywek kontrolnych. I tak okazało się, że paroizolacja była niedokładnie przyklejona do przebić przez dach, wylewka betonowa jest źle ocieplona i wiele innych. Tak duża liczba braków wpływających na poprawność funkcjonowania połaci sprawia, że jakiekolwiek naprawy nie mają większego sensu. Pod ławką zlokalizowaną na nieco niżej niż reszta dachu położonej połaci (mieszkańcy urządzili tu sobie kącik do grillowania) znajduje się tylko jeden odpływ, oczywiście zlokalizowany w najwyższym punkcie. Woda stojąca w kałużach szybko doprowadzi do degradacji hydroizolacji. W dodatku drewniana okładzina ułożona na pokryciu stanowi niebezpieczeństwo pożaru, zwłaszcza gdy tuż obok stoi grill.


Brak klina przy attyce, obróbka ogniomuru przykręcona bezpośrednio do podłoża

Przylegający do budynku betonowy daszek również został zaizolowany papą, która nie została szczelnie przyklejona do krawędzi. Właściwie o izolacji nie można tu mówić, bo ślady rdzy na betonie dowodzą, że stalowe zbrojenie zaczęło już korodować. Przecięte wzdłuż rury wodociągowe w zagłębieniach/wycięciach na krawędzi miały w domyśle służyć jako rzygacze. W praktyce jednak woda wsiąkała w beton, zanim zdążyła dopłynąć do odwodnienia.


Rzut oka pod ławkę i na odprowadzenie wody z dachy

W obliczu takiego stanu rzeczy nie zdziwiłem się, gdy zobaczyłem leżące wyżej 3-metrowe obróbki z blachy cynkowej, o rozwinięciu 1 m, położone bez żadnych elementów kompensacyjnych. Zagięte krawędzie blach przy drzwiach i oknach – zwłaszcza w narożnikach – zostały uszczelnione jakąś masą natryskową. Oczywiście środek ten nie zniesie naprężeń powstających wskutek rozszerzania się blachy i połączenie szybko ulegnie rozszczelnieniu.


Odpływ wody

Hydroizolacja ściany zewnętrznej została po prostu przebita, aby można było wyprowadzić przewód elektryczny. Nie zauważyłem ślady uszczelnienia tego przejścia, choćby silikonem.

Sporządzona na podstawie moich badań ekspertyza obejmowała ok. 100 stron, koszt usunięcia wszystkich błędów oceniłem na ok. 300 tys. euro.

Przykład 3
Liczące łącznie ok. 1400 m2 powierzchni dachy płaskie przykrywające budynek biurowy i przylegającą halę produkcyjną doznały uszkodzeń spowodowanych gradobiciem. Właściciel obiektu dowiedział się o przeciekach dopiero kilka miesięcy później, przy okazji zmiany najemcy.

Grad przebił hydroizolację w ok. 200 miejscach, które tymczasowo uszczelniono. Towarzystwo ubezpieczeniowe zleciło mi przeprowadzenie oględzin dachu w celu wyceny szkód.


Obróbki z blachy cynkowej. Arkusze są naprężone, brak kompensacji

Biorąc pod uwagę rodzaj uszkodzeń i napisy na hydroizolacji przyjąłem, że była to membrana PVC znanego producenta pap bitumicznych. Zakładając taki stan rzeczy oraz stwierdzając, że ta licząca ok. 10 lat hydroizolacja została podziurawiona jedynie na płaszczyznach poziomych, omówiłem konieczne działania naprawcze z właścicielem i dekarzem, który złożył ofertę na roboty. Prace objęły całkowitą wymianę hydroizolacji na powierzchniach poziomych.

Niejasności pojawiły się jednak w związku z samą membraną hydroizolacyjną. Wiadomo, że w zależności od jakości i rodzaju zastosowanego zmiękczacza, membrany PVC po 10–20 latach na dachu zaczynają twardnieć i kruszyć się. Nie byłoby więc niczym dziwnym, gdyby gradobicie faktycznie zniszczyło dach. Ale według dekarza, opierającego się na informacjach producenta, chodziło tu nie o membranę PVC, lecz FPO. A takie objawy, jak opisane wcześniej, kojarzyłem dotychczas jedynie z pokryciami z PVC.


Przewód wychodzący przez ścianę, bez najmniejszych śladów uszczelnienia otworu

FPO z takimi uszkodzeniami, zaledwie 8 lat po ułożeniu? O co tu chodzi, co tu jest nie tak?...

Jako źródło swoich informacji dekarz podał pracownika serwisu producenta. Nie chciało mi się jednak w to wierzyć i skorzystałem ze swoich „dojść”. Mój informator zapoznał się z opisem uszkodzeń, obejrzał kilka zdjęć i także doszedł do wniosku, że to musi być membrana PVC. Jednocześnie oświecił mnie, że pierwotną nazwą produktu PVC producent określa teraz membranę FPO.


Ok. 200 dziur uszczelnionych płynną masą

Zamieszanie wcale się więc nie zmniejszyło. Ciekawe, że sąsiednia połać, położona na tej samej wysokości i prawdopodobnie także zaizolowana membraną PVC (ale już innego dużego producenta, specjalizującego się w hydroizolacjach z tworzyw sztucznych) wprawdzie prezentowała się gorzej pod względem wizualnym, ale za to nie doznała takich uszkodzeń od gradu. Czy więc rzeczy produkowane dawniej były lepsze? Czy tez może grad spadał z taką celnością, że podziurawił tylko ten konkretny dach?


Nie do naprawy – nie da się przygrzać ani PVC, ani FPO

Jeszcze więcej irytacji pojawiło się, gdy inny dekarz próbował dokonać próbnych zgrzewów i okazało się, że materiał nie łączy się ani z PVC, ani z FPO. Nie było więc możliwości połatania starej hydroizolacji – trzeba było ją w całości wymienić na nową, co oczywiście znacznie podniosło koszty. Ostatecznie wyniosły one 90 tys. euro.


Sąsiedni dach z hydroizolacją PVC. Stary, nie najładniejszy, ale bez uszkodzeń po gradobiciu

Ubezpieczyciel, na rzecz którego pracowałem, musiał się z tym niestety pogodzić i zapłacić za generalny remont pokrycia dachu, łącznie z zakończeniami i połączeniami (których grad wcale nie uszkodził i które można było spokojnie pozostawić na dachu).

Podsumowanie
Dokonując oceny dachu przed jego naprawą, trzeba uwzględnić wiele czynników. Wprawdzie zerwanie i ułożenie nowych warstw są najbezpieczniejszym, ale jednocześnie najdroższym (i często zbędnym) rozwiązaniem.

Inteligentny remont wymaga dokładnej analizy, a jak dowodzą tego przykłady 2 i 3, nowe nie zawsze jest lepsze. A środki zaoszczędzone dzięki uniknięciu niepotrzebnego demontażu całego dachu można zainwestować w droższe i wytrzymalsze systemy/materiały. Taki dach wytrzyma nawet i 40 lat (vide: przykład 1).

Jürgen Lech
Certyfikowany rzeczoznawca
Essen/Idstein, Coswig
Niemcy
Zdjęcia: Jürgen Lech

Źródło: Dachy Płaskie, nr 2 (19) 2013

CZYTAJ WIĘCEJ

Odwodnienia dachów płaskich - najczęściej popełniane błędy
Błędy wykonawcze w montażu dachowych hydroizolacji z membran z tworzyw sztucznych
Zielone dachy - błędy w projektowaniu i wykonaniu
Zielony dach - Jakich błędów nie popełniać
Błędy w mocowaniu warstw dachu płaskiego
Błędy na zielonych dachach
Błędy na dachach użytkowych, cz. 1. Błędy projektowo-techniczne



DODAJ KOMENTARZ
Wymagane: Zaloguj się aby dodać komentarz > Zaloguj się
TEMAT MIESIĄCA
Jaka jest wytrzymałość dachu płaskiego i ile ona kosztuje?

Ani na pierwszą, ani na drugą część pytania nie da się odpowiedzieć jednym zdaniem. Jak różne mogą bowiem być warstwy dachu płaskiego - w zależności od konstrukcji, zastosowanych materiałów, wykonawców - tak różne są odpowiedzi na pytanie zawarte w tytule. Dochodzą do tego regionalne różnice cenowe za układanie, transport materiałów itd. Czytaj więcej